Last week (or was it 2 weeks ago already?) I visited the Design Museum to see John Pawson’s Plain Space. The exhibition is located on the second floor of the DM and is made up from photographs, small-scale models of buildings designed by him, objects, drawings and materials that he tends to use for his projects. Pawson’s style is characterised by a modern look and a minimalistic approach, yet his designs come across as warm and not cold. Lovely! designmuseum.org www.johnpawson.com
Ps. Going to Design Museum before the 6th of March 2011, you get access to 2 exhibitions paying only for one. The other exhibition at this moment is the Drawing Fashion (link) which is very much worth recommending too. See it if you can!
Po polsku dziś.
Moj trzeci slotart, taaaki fajny:) Inny, rodzinny, ciekawszy i w ogóle nikt nie miał takiego udanego. Byłam ja, mój Grześ, jego siostra Emila i moja siostra Kacha, a nawet Tilly Mouse aka Natka Mysz prosto z UK. Był Jonatan i Ada i w ogole było śmiechowo. Wspaniały tydzień, nie mogłam go tu pominąć. Warsztaty… Były, sami organizowaliśmy w barze przy MDKu. Jutro napiszę więcej i może jeszcze zaposzczę. Z jakemś ńjusem
dopiski (pojutrze) :
Workshops//
Słów kilka na temat festiwalu. Plany były ambitne, jednak zaliczyłam tylko jeden warsztat, z którego nie byłam nawet zadowolona. Tzn warsztat był ok, tylko ja jakoś nie umiałam się zaangażować (chodziło o robienie kolaży inspirując się jakimś wersetem biblijnym, tudzież produkcję okładki do mini Pisma Świętego) Swoją drogę, mogę sobie taki warsztat zorganizować na własną rękę.
Music//
Codziennie na coś warto było czekać. Mitch&Mitch, Christafari, Solomon Jabby, No Longer Music… No i oczywiście scena EXTREME organizowana przez banana bandit Jonatana. Pare rzeczy przypadlo mi do gustu w szczególności w tym czeskie Raincoat34 z uroczo drącą się wokalistką, Time of my Life no i Hope Against Hope które odwaliło kawał porządnej roboty i nie owijało niczego w bawełnę. Polecam.
No Longer Music
Lectures/ Seminars //
David Pierce powtórzył to, co mówić zwykł. Krótko i na temat. Do takich jak ja sprzed 2 lat koniec kropka. Widziałam, że ludzi to dotyka, wystarczy.
Susi Childers przyjechała ze swoją wystawą i powiedzieć kilka słów o tym, czym się zajmuje. Zastanawiam się czy Bóg chciał mi tą jej obecnością coś przekazać, ale jeśli tak, to myślę, że jeszcze da mi znać, heh. Susi działa w założonej przez siebie i męża organizacji PhotogenX . Jest fotografką, która szkoli innych fotografów, podróżuje i przejmuje na siebie część bólu niektórych kobiet z którymi się spotyka. Prostytutek, kobiet sprzedanych, umierających, wykorzystywanych, obrzezanych. To dziwne, ale patrząc na nią, zdrową blondynkę po trzydziestce, mimo wszystko można było dostrzec całe to zło które dane jej było zobaczyć. Było coś takiego w jej oczach, jak niegojąca się blizna, jakaś skaza jasno mówiąca o empatii jaka w niej mieszka. Cieszę się strasznie, że miałam szanse posłuchać co ma do powiedzenia. Susi Childers